Skip to main content
podgląd koszykaClose podgląd koszyka

Wychodzisz rano, a termometr pokazuje 15 stopni. Zakładasz koszulkę z krótkim rękawem, bo świeci słońce i wydaje się całkiem przyjemnie. Po godzinie jazdy zaczynasz jednak żałować tej decyzji. Nogi są zimne, plecy mokre, a wiatr przy zjeździe robi swoje. Albo odwrotnie: ubierasz się za ciepło, bo rano było rześko i po 20 minutach jazdy wszystko jest mokre od potu.

Jest jeden powód, dla którego to się tak często powtarza: na rowerze temperatura na termometrze prawie nigdy nie jest temperaturą, którą faktycznie czujesz. Nawet w zupełnie bezwietrzny dzień sam wytwarzasz pęd powietrza, kiedy jedziesz. Ten pęd owiewa Cię przez cały czas jazdy i skutecznie obniża temperaturę odczuwalną, niezależnie od tego, co pokazuje pogoda w telefonie. To nie tylko wrażenie: przy 0 stopniach i wietrze 40 km/h temperatura odczuwalna spada do około -6 stopni, czyli realnie ubierasz się na zupełnie inną pogodę niż ta na termometrze. Dlatego przy 15 stopniach na rowerze często jest chłodno, choć na spacerze w tych samych warunkach byłoby już całkiem ciepło. Punktem wyjścia do ubioru na rower nie powinien więc być termometr, tylko to, jak wiatr będzie działał na Ciebie w ruchu.

Ale sam wiatr to nie wszystko. Równie ważne są:

  • intensywność jazdy – im mocniej i szybciej jedziesz, tym więcej ciepła wytwarza organizm, więc możesz ubrać się lżej.
  • prędkość – im szybciej jedziesz, tym mocniej wiatr Cię owiewa, nawet w zupełnie bezwietrzny dzień.
  • długość trasy – pod koniec długiego dystansu zmęczenie zwykle obniża intensywność, a razem z nią ilość wytwarzanego ciepła.
  • częstotliwość postojów – każdy postój to okazja do szybkiego wychłodzenia, zwłaszcza gdy jesteś spocony/-a.

15 stopni podczas mocnego treningu szosowego to zupełnie inna historia niż 15 stopni na spokojnym gravelu, bikepackingu czy rodzinnej wycieczce. W tym poradniku pokażemy Ci konkretne zestawy na trzy zakresy temperatur, ale zawsze z rozbiciem na to, jak jedziesz, bo to właśnie ta zmienna decyduje najczęściej.

Dwie osoby z rowerami stoją obok SUV-a na słonecznej, zielonej polanie w lesie. Jedna z nich ma na głowie kask; obie są ubrane w sportowe stroje i mają na sobie okulary przeciwsłoneczne. Tylne drzwi SUV-a są otwarte, a scenę otaczają drzewa.

Szybka ściągawka na całą skalę temperatur

Zanim przejdziemy do szczegółów, oto przegląd całej skali. Traktuj go jako punkt wyjścia, nie sztywną zasadę, bo w każdym z tych zakresów wciąż liczy się to, czy jedziesz szosą, gravelem, MTB-em, czy jedziesz rekreacyjnie, oraz to, jak mocno wieje.

  • powyżej 25 stopnikoszulka merino 150 g z krótkim rękawem. Na szosie przy dużej prędkości i tak poczujesz przyjemny przewiew, w lesie na MTB będzie zwykle cieplej niż na otwartej trasie.
  • 20-25 stopni – koszulka merino 150 g z krótkim rękawem. Na intensywnym treningu szosowym to wciąż komfortowo, ale na spokojnym trekkingu przy niższym tempie w cieniu lub na wietrze może zrobić się już lekko chłodno.
  • 15-20 stopni – longsleeve 150 g albo koszulka z krótkim rękawem z kamizelką. Różnica między szosą a gravelem czy trekkingiem robi się tu wyraźna, bo wolniejsze tempo szybciej wychładza.
  • 10-15 stopni – top merino jako baza, koszulka kolarska z długim rękawem i kamizelka. To zakres, w którym styl jazdy decyduje najwięcej: przy intensywnym treningu szosowym poradzisz sobie lżej, przy gravelu, bikepackingu czy trekkingu lepiej od razu dołożyć warstwę.
  • 5-10 stopni – longsleeve, bluza i warstwa przeciwwiatrowa. Na MTB w lesie odczujesz to łagodniej niż na otwartej szosie czy podczas spokojnego trekkingu, gdzie wiatr ma pełne pole do działania.

Zakresy częściowo się pokrywają, bo ostateczny wybór i tak zależy od wiatru i intensywności jazdy, o których pisaliśmy wyżej. Poniżej rozkładamy to jeszcze dokładniej na trzy zakresy: powyżej 20 stopni, 10-20 stopni oraz poniżej 10 stopni, zawsze z podziałem na konkretne style jazdy.

Zacznij od warstw

Zanim przejdziemy do konkretnych temperatur, warto zwrócić uwagę na jedną podstawową zasadę. Na rowerze najlepiej działa system warstw, czyli kilka cieńszych ubrań zamiast jednej grubej rzeczy. Baza odprowadza pot ze skóry, środkowa zatrzymuje ciepło, zewnętrzna chroni przed wiatrem i deszczem. Każdą z nich możesz regulować niezależnie: zdjąć, schować do kieszeni, dołożyć na zjeździe.

Pierwsza warstwa, przylega bezpośrednio do skóry i ma odprowadzać wilgoć. Dlatego bawełna średnio się tu sprawdza. Chłonie pot, długo schnie i przy wietrze szybko robi się z niej zimny kompres. Wełna merino działa inaczej: odprowadza wilgoć z dala od skóry, pomaga utrzymać komfort termiczny i pozostaje przyjemna nawet wtedy, gdy zrobi się wilgotna.

Warstwa środkowa odpowiada za izolację. Zatrzymuje ciepło, które organizm wytwarza podczas jazdy.

Warstwa zewnętrzna chroni przed wiatrem, deszczem i chłodem, czyli właśnie przed tym pędem powietrza, o którym mówiliśmy na początku. Nie zawsze potrzebujesz wszystkich trzech. Latem może wystarczyć sama koszulka, wiosną czy jesienią dochodzi kamizelka albo lekka kurtka, a zimą sens ma pełny zestaw.

Dwóch rowerzystów w kaskach i żółtych koszulkach rowerowych zatrzymuje się na trawiastym poboczu drogi. Pod czystym, błękitnym niebem jeden z nich wyjmuje przekąskę z tylnej kieszeni koszulki.

Jak się ubrać na rower powyżej 20 stopni?

Powyżej 20 stopni ubiór to głównie kwestia ochrony przed słońcem i otarciami, nie przed zimnem. Nawet przy sporej prędkości i silnym wietrze trudno tu zmarznąć, chyba że jedziesz bardzo spokojnym tempem przez dłuższy czas w cieniu albo po zmroku.

Zestaw na tę porę roku:

  • koszulka kolarska z krótkim rękawem, najlepiej z merino 150 g – odprowadza pot, chroni przed promieniowaniem UV (naturalny filtr ok. UPF 50) i nie klei się do skóry nawet po kilku godzinach w siodle.
  • spodnie kolarki – warto pamiętać, że kolarki często nosi się bez bielizny, dlatego ze względów higienicznych powinno się je prać po każdym użyciu. Polecamy nasze kolarki z setu sportowego w połączeniu z bielizną z żelową wkładką.
  • cienkie rękawiczki – tu chodzi głównie o lepszy chwyt i ochronę dłoni przy ewentualnym upadku, nie o ciepło.
  • okulary kolarskie z ciemnymi szybami.
  • bidon lub dwa – picie jest tu ważniejsze niż dobór warstw.

Jedyny scenariusz, w którym warto zabrać coś więcej, to długi, spokojny trekking albo wyprawa, gdzie wieczorem robi się wyraźnie chłodniej. Wtedy cienka kamizelka zwinięta do kieszeni to rozsądne zabezpieczenie.

Jak się ubrać na rower przy 10-20 stopniach?

To najtrudniejszy zakres do ubrania: w jego górnej części, bliżej 20 stopni, łatwo się przegrzać, a w dolnej, bliżej 10 stopni, łatwo zmarznąć i to jeszcze zanim rozgrzeje Cię wysiłek.

Warto od razu powiedzieć wprost: sama koszulka z krótkim rękawem to zestaw dla kogoś, kto jedzie intensywnie i szybko, najczęściej zawodowo albo prawie zawodowo. Jeśli jeździsz rekreacyjnie, na gravelu, w trekkingu czy podczas wypraw, w tym zakresie temperatur prawie zawsze potrzebujesz czegoś więcej niż krótkiego rękawa.

To, co faktycznie na siebie włożysz, zależy od tego, jak jedziesz i w którym miejscu tego zakresu jesteś:

  • trening szosowy – bliżej 20 stopni wystarczą krótki rękaw i kamizelka, bliżej 10 stopni lepiej sprawdzi się koszulka z długim rękawem i kamizelka. Prosta zasada: jeśli przed wyjazdem jest Ci całkowicie ciepło, to spora szansa, że po 20 minutach jazdy będzie Ci za gorąco. Ta rada szczególnie pomaga osobom, które dopiero zaczynają jeździć.
  • gravel – longsleeve albo krótki rękaw z kamizelką bliżej 20 stopni, longsleeve i kamizelka bliżej 10 stopni, a na dłuższych, spokojniejszych odcinkach warto dorzucić lekką bluzę.
  • bikepacking i trekking – longsleeve to tu punkt wyjścia niezależnie od tego, w którym miejscu zakresu jesteś, a bliżej 10 stopni lekka bluza to już standard, nie dodatek, Spokojniejsze tempo i częstsze postoje oznaczają mniej wytworzonego ciepła.
  • MTB – częste zmiany intensywności między podjazdem a zjazdem sprawiają, że najlepiej sprawdza się kamizelka, którą łatwo zdjąć i schować do kieszeni. W lesie ten sam zakres temperatur odczuwa się łagodniej niż na otwartej trasie

Dwóch rowerzystów pędzi po wiejskiej ścieżce, a ich sylwetki są rozmyte w ruchu; otaczają ich zielone pola i czyste, błękitne niebo. Obaj mają na sobie kaski i stroje sportowe. W oddali widać drzewa.

Do tego zestawu warto dopasować:

  • rękawki i nogawki kolarskie – nakładasz je bezpośrednio na skórę: rękawki na ramiona, nogawki na nogi od uda po kolano. Warto zacząć od kolan: przednia część stawu kolanowego ma słabsze ukrwienie i przy bezpośrednim wietrze wychładza się szybciej niż reszta nogi. Gdy robi się ciepło, zdejmujesz je i chowasz do kieszeni: kwestia kilkunastu sekund i żadnego zatrzymania.
  • cienka kamizelka wiatroszczelna – zwinięta do kieszeni na start, zakładasz, gdy zrobi się chłodniej lub przy zjeździe,
  • spodnie kolarki bliżej 20 stopni, a spodnie 3/4 lub cienkie długie spodnie bliżej 10 stopni – kolana i łydki są narażone na bezpośredni wiatr podczas jazdy,
  • skarpetki z merino,
  • rękawiczki liner z merino lub mitenki z merino bliżej 20 stopni. Bliżej 10 stopni rękawiczki liner z merino to już konieczność, nie opcja,
  • czapka pod kask z merino i cienka chusta – opcjonalnie, szczególnie bliżej 10 stopni, przy chłodniejszym poranku lub zjeździe.

Jeśli jedziesz przez las na MTB, często wystarczy sama koszulka z długim rękawem. Na szosie czy trekkingu lepiej mieć przy sobie coś, co osłoni od wiatru, bo tam różnicę czuć szybciej.

Jak się ubrać na rower poniżej 10 stopni?

Poniżej 10 stopni i przy wietrze warunki zaczynają przypominać zimowe, a im bliżej zera, tym mocniej to odczuwasz. Przy 30 km/h na szosie temperatura odczuwalna przy 5 stopniach na termometrze może spaść poniżej zera, a to jeszcze nie jest najzimniejszy koniec tego zakresu.

Przy tak niskiej temperaturze jeden element zasługuje na osobne podkreślenie: ochraniacze na buty (booties). Większość butów kolarskich jest mocno wentylowana, bo ta wentylacja ma sens latem, ale poniżej 10 stopni, a zwłaszcza bliżej zera, robi z Twoich stóp najzimniejszy punkt całego zestawu. Nawet dobre skarpetki z merino nie zawsze wystarczą, jeśli zimne powietrze wpada bezpośrednio przez przewiewny wierzch buta. Booties ocieplają i izolują but od zewnątrz, dlatego przy takich temperaturach traktujemy je jako standardowy element ubioru, a nie dodatek na sam koniec.

Różnice między stylami jazdy trochę się tu zacierają, bo niezależnie od tego, jak jeździsz, potrzebujesz solidnej warstwy ochronnej. Kilka niuansów wciąż jednak ma znaczenie:

  • trening szosowy – duża prędkość i wysoka intensywność generują sporo ciepła, ale też mocny wiatr, więc wiatroszczelna warstwa zewnętrzna jest tu obowiązkowa, a środkową możesz dobrać nieco lżejszą,
  • gravel i MTB – zmienne tempo i częste zjazdy oznaczają, że warstwa ocieplająca powinna zostać na Tobie przez całą trasę, a nie tylko na starcie,
  • bikepacking i trekking – niższe, bardziej równe tempo i częstsze postoje to największe ryzyko wychłodzenia. Warto mieć przy sobie dodatkową warstwę na postoje, np. lekką kurtkę do szybkiego założenia.

Im bliżej zera, tym grubsza powinna być warstwa środkowa i tym bardziej przydają się dodatkowe akcesoria, takie jak druga para rękawiczek czy zapasowa chusta na twarz.

Zestaw na ten zakres:

  • longsleeve,
  • bluza,
  • kurtka softshell lub hardshell z membraną – wiatroszczelna i chroniąca przed deszczem.
  • długie spodnie ocieplane z wiatroodpornym panelem z przodu – przód kolana ma słabsze ukrwienie i przy bezpośrednim kontakcie z zimnym wiatrem wychładza się bardzo szybko. Możesz też pod spód założyć legginsy merino.
  • ochraniacze na buty (booties) – najlepiej neoprenowe. Osłaniają wentylowany wierzch buta i odcinają dopływ zimnego powietrza do stopy, co w niskich temperaturach robi ogromną różnicę w komforcie.
  • rękawiczki pełnopalcowe z izolacją – cienkie rękawiczki kolarskie poniżej 10 stopni nie wystarczą. Możesz założyć liner merino pod grubsze rękawice kolarskie. Merino odprowadzi wilgoć z wnętrza rękawicy i będzie grzało, nawet gdy zrobi się trochę wilgotne.
  • czapka pod kask z wełny merino – dobrze oddycha podczas wysiłku i nie traci właściwości izolacyjnych, gdy zrobi się wilgotna od potu. Na szyję i twarz sprawdzi się komin lub chusta wielofunkcyjna z merino. Cienką chustę możesz nosić na wiele sposobów jako komin, opaskę lub kominiarkę.
  • skarpetki z wełny merino – poniżej 10 stopni syntetyczna skarpetka szybko staje się mokra od potu i przestaje grzać. Merino odprowadza wilgoć do wnętrza włókna, więc stopa pozostaje sucha dłużej. Razem z ochraniaczami na buty to duet, który decyduje o tym, czy stopy dotrwają do końca trasy w cieple.

Dwóch kolarzy w żółto-czarnych koszulkach i białych spodenkach stoi obok swoich rowerów, uśmiechając się. Na kolejnym zdjęciu widać kolarza w podobnym stroju, z rękawami w panterkę, siedzącego na rowerze w słonecznej scenerii na świeżym powietrzu.

Ubiór zależy od stylu jazdy

To, co działa na szosie, nie zawsze sprawdzi się w lesie na MTB. I odwrotnie – to, co jest wygodne na spokojnej trasie trekkingowej, może okazać się za ciepłe przy intensywnej jeździe.

Rower szosowy i gravelowy

Na szosie i gravelu głównym przeciwnikiem jest wiatr. Przy 10-15 stopniach i wyższej prędkości temperatura odczuwalna spada bardzo szybko, szczególnie na klatce piersiowej i podczas zjazdów. Dlatego tu tak dobrze sprawdza się dopasowany strój i lekka kamizelka wiatroszczelna, którą można schować do kieszeni, gdy robi się cieplej.

Koszulka kolarska z wełny merino dobrze działa tu jako samodzielna warstwa w cieplejsze dni i jako baza przy niższych temperaturach.

Rower MTB i enduro

MTB to ciągłe zmiany. Podjazd, na którym robi Ci się gorąco, chwilę później zamienia się w zjazd, na którym momentalnie robi się chłodno. Do tego dochodzi teren. W lesie 10 stopni odczuwa się zupełnie inaczej niż na otwartej trasie.

Tu odzież musi nadążać za zmianą intensywności, sprawnie odprowadzać wilgoć i dawać swobodę ruchów. Merino jako warstwa bazowa sprawdza się w takim rytmie wyjątkowo dobrze.

Rower trekkingowy

Na rowerze trekkingowym zwykle jedziesz spokojniej i dłużej. To oznacza mniej ciepła wytwarzanego przez organizm, a więc większe ryzyko wychłodzenia przy tej samej temperaturze, która na szosie wydawałaby się jeszcze całkiem przyjemna.

Do tego często dochodzi otwarty teren i brak osłony od wiatru. Dlatego przy trekkingu szczególnie ważna jest warstwa przeciwwiatrowa i ubrania, które nie wychładzają przy niższym tempie jazdy. Im spokojniej jedziesz, tym mniej ciepła wytwarza organizm i tym szybciej daje się odczuć każdy podmuch.

Merino ma tu dodatkowy plus: nie wymaga częstego prania i po przewietrzeniu jest gotowe na kolejny dzień jazdy.

Rower miejski i dojazdy do pracy

Dojazdy do pracy wyglądają niewinnie, ale z perspektywy termoregulacji bywają jednym z trudniejszych scenariuszy. Jedziesz kawałek, zatrzymujesz się na światłach, ruszasz znowu, potem wchodzisz do ciepłego sklepu albo biura. Taki rytm mocno testuje komfort termiczny i szybko pokazuje, czy strój naprawdę spełnia swoją rolę.

Tu dobrze sprawdzają się rzeczy, które odprowadzają pot i regulują temperaturę, ale nie wyglądają jak typowo sportowy strój. Dlatego do dojazdów do pracy dobrze sprawdzają się koszulki z serii skin: dopasowane, ze stójką, w cielistym kolorze, który znika pod każdą koszulą czy swetrem. Jedziesz rowerem, wchodzisz na spotkanie i nikt nie zorientuje się, że przed chwilą kręciłeś kilometry. Chyba że wolisz koszulkę kolarską :)

A co z deszczem?

Deszcz to osobna historia, szczególnie w Polsce, gdzie pogoda potrafi zaskoczyć o każdej porze roku.

Kluczowy jest materiał warstwy bazowej. Wełna merino pochłania wilgoć do wnętrza włókna, a nie na jego powierzchni. W praktyce oznacza to, że jeśli złapie Cię deszcz i merino zrobi się mokre, nadal będzie Cię grzało. Bawełna wchłania wodę jak gąbka, schnie bardzo wolno i mokra traci większość właściwości izolacyjnych.

Na rowerze z deszczem można się zmierzyć na kilka sposobów, zależnie od tego, jak intensywny jest deszcz, jak długo jedziesz i co masz pod ręką:

  • softshell z powłoką DWR – sprawdza się przy krótkim, nieintensywnym deszczu. Dobrze oddycha, więc przy wysiłku nie gromadzi pary od środka. Przy długim lub intensywnym deszczu w końcu przemaka,
  • hardshell z membraną (Gore-Tex lub podobną) – pełna ochrona przed deszczem. Mniej oddycha niż softshell. Przy intensywnym pedałowaniu warto szukać modeli z wywietrznikami pod pachami,
  • kamizelka przeciwdeszczowa – chroni tułów. Ramiona pozostają odsłonięte. Przy ciepłym, letnim deszczu zwykle wystarczy i jest najlżejszą opcją,
  • ponczo rowerowe – lekkie, łatwe do spakowania, zakrywa też część sakw. Przy wietrze bywa kłopotliwe, ale jako awaryjne zabezpieczenie sprawdzi się lepiej niż jazda bez żadnej ochrony.

Merino od środka plus odpowiednio dobrana warstwa zewnętrzna. To połączenie działa niezależnie od tego, którą opcję wybierzesz.

Osoba ubrana w żółtą koszulkę, białe spodenki i kask jedzie na rowerze po polnej ścieżce biegnącej przez zielone pole w słoneczny dzień.

Jakie akcesoria na rower?

Kask to jedyne akcesorium w tym zestawieniu, które nie podlega negocjacjom niezależnie od temperatury i stylu jazdy. Przy wyborze kasku warto zwrócić uwagę na wentylację: latem duże otwory wentylacyjne to priorytet, zimą część kolarzy zasłania je lub wybiera kaski z mniejszymi otworami, żeby ograniczyć przepływ zimnego powietrza przez głowę.

Na dłuższe trasy, szczególnie jesienią i zimą, warto zabrać termos lub bidon z izolacją. Ciepła herbata lub izotonik w trakcie jazdy to nie tylko kwestia komfortu: zimny napój przy niskich temperaturach dodatkowo wychładza organizm od środka, a ciepły płyn pomaga utrzymać temperaturę ciała podczas długich odcinków w niskim tempie.

Okulary kolarskie to nie tylko ochrona od słońca. Zimne powietrze podczas zjazdu potrafi wywołać intensywne łzawienie, które w ułamku sekundy odbiera widoczność. Do tego pył, owady i krople deszczu. W sezonie przejściowym warto sięgnąć po szyby w odcieniu pomarańczowym lub żółtym, które poprawiają kontrast w pochmurnych warunkach i przy słabym oświetleniu o poranku lub wieczorem.

Jak spakować się na kilkudniową wycieczkę rowerową?

Wielodniowa wyprawa rowerowa rządzi się jedną żelazną zasadą: bierz mniej, ale niech każda rzecz jest naprawdę potrzebna. Na rowerze szybko okazuje się, że nadmiar rzeczy bardziej przeszkadza niż pomaga, a każdy zbędny kilogram w sakwie daje się we znaki już po pierwszych kilkudziesięciu kilometrach.

Zacznijmy od odzieży. To właśnie przy kilkudniowych trasach merino daje największą przewagę nad syntetykami. Mniej sztuk w sakwie, mniejsza waga, mniej rzeczy do myślenia w trasie. Na kilka dni wystarczą dwie koszulki: jedna na sobie, jedna w sakwie. Do tego koszulka z długim rękawem jako warstwa bazowa na chłodniejsze wieczory, kamizelka lub cienka kurtka wiatroszczelna, spodnie kolarskie, skarpetki merino i podstawowe akcesoria dobrane do sezonu: czapka, komin, rękawiczki.

Jeśli chodzi o serwis, awaria mechaniczna w terenie bez odpowiednich narzędzi potrafi skończyć wyprawę szybciej niż jakikolwiek deszcz czy podjazd. Minimum, które warto mieć zawsze pod ręką w wodoodpornym etui: multitool kolarski ze skuwaczem do łańcucha, zapasowa dętka dopasowana do rozmiaru kół, łyżki do opon, łatki i pompka. Do tego spinka do łańcucha kompatybilna z Twoim napędem i zapasowy hak przerzutki. Ten drugi jest szczególnie ważny na dłuższych wyprawach z dala od serwisów: przy upadku roweru na prawą stronę hak wygina się jako pierwszy i bez zapasowego trudno przywrócić sprawność napędu w terenie.

Na koniec bezpieczeństwo i energia. Apteczka z podstawowymi materiałami opatrunkowymi, lekami przeciwbólowymi i folią NRC to rzeczy, które, miejmy nadzieję, nigdy się nie przydadzą, ale gdy już są potrzebne, nie ma czasu, by ich szukać. Do tego latarka czołowa, bo naprawy i rozbijanie obozu po zmroku przy wolnych rękach to zupełnie inna bajka niż ze świecącym telefonem. Powerbank odporny na wilgoć przyda się do podtrzymania pracy nawigacji i telefonu. Na trasach z dala od zasięgu GSM warto rozważyć komunikator satelitarny.

Wszystko, co może uratować trasę, trzymaj w łatwo dostępnym miejscu.

Koszulka rowerowa merino przez cały sezon

W paterns zaprojektowaliśmy kolekcję kolarskich koszulek ze 100% wełny merynosów o gramaturze 150 g. Dlaczego akurat taka gramatura? 150 g to punkt równowagi: wystarczająco lekka i oddychająca na letnie trasy, a zarazem na tyle izolująca, żeby sprawdzać się jako warstwa bazowa przy 10-15 stopniach. Latem jest samodzielną koszulką: odprowadza pot, nie przegrzewa i chroni skórę przed promieniowaniem UV, co na długich trasach w pełnym słońcu robi dużą różnicę. Jesienią podstawa pod kamizelkę lub kurtkę, zimą baza pod ocieplany strój kolarski.

Koszulki powstawały z udziałem doświadczonych kolarzy. Prototypy testowaliśmy podczas miesięcznej wyprawy przez Australię: ponad 3000 km przez Outback, w warunkach od skwaru przez ulewy po chłodne poranki na pustyni. Każdy detal wynika z tego, co faktycznie dokuczało w trasie:

  • dopasowany, kolarski krój z wydłużonym tyłem – gdy jesteś pochylony nad kierownicą, standardowa koszulka zjeżdża do góry i odsłania dolną część pleców. Tutaj tego problemu nie ma,
  • dół wykończony taśmą z silikonem – koszulka zostaje na miejscu nawet podczas dynamicznej jazdy,
  • wydłużone rękawy uwzględniające ergonomię kolarskiej pozycji – zaprojektowane tak, żeby przy pochyleniu nad kierownicą nie odsłaniały nadgarstków,
  • zamek flat lock – płaski zamek, który nie otwiera się samoistnie podczas wysiłku,
  • trzykomorowa kieszeń na plecach wykończona gumką – zapobiega wypadaniu zawartości przy ostrym hamowaniu lub zjeździe.

Koszulka jest dostępna w wersji z krótkim i długim rękawem, zarówno dla kobiet, jak i dla mężczyzn.

Jak dbać o koszulkę merino po jeździe?

Koszulki z merino nie trzeba prać po każdej jeździe. Najczęściej wystarczy ją przewietrzyć, dać jej wyschnąć i złapać trochę powietrza.

Inaczej wygląda sytuacja, gdy na koszulce wyląduje smar z łańcucha. Nałóż odrobinę płynu do mycia naczyń o neutralnym pH bezpośrednio na plamę, odczekaj kilkanaście minut bez wcierania i wypierz zgodnie z zaleceniami dla wełny. Im szybciej zareagujesz, tym większa szansa na pełne usunięcie plamy.

Jeśli koszulka wymaga całościowego prania, rób to delikatnie i zgodnie z zaleceniami dla wełny. A jeśli chcesz dowiedzieć się więcej, zajrzyj do naszego poradnika: Jak prać wełnę – przewodnik dla początkujących wełnian.

Dobry strój na rower to po prostu taki, który pozwala Ci myśleć o trasie, a nie o tym, czy jest Ci za zimno albo za gorąco.

Jeśli masz pytania albo chcesz się pochwalić trasą, napisz do nas na hello@paternsfamily.com, znajdziesz nas też na Instagramie i na kanale YouTube. Chętnie zobaczymy, jakie trasy kręcisz w merynosach!

Podobał Ci się ten artykuł? Podziel się z przyjaciółmi!